Najczęstsze złe nawyki brodaczy

#hash-angrybeards#

Broda to najlepsza rzecz na świecie. Nie ma to tamto. Ale nie będziemy sobie tu przecież tylko kadzić – przeprowadzone przez nas badania, zwłaszcza między naszymi lepszymi połówkami, wyraźnie mówią, że broda niesie z sobą również pewne problemy. A spektrum tych problemów jest naprawdę szerokie. Od całkiem zabawnych rytuałów, aż po absolutnie złe nawyki, którymi roztargniony brodacz podnosi ciśnienie wszystkim z najbliższego otoczenia. Przekopaliśmy sumienia, popytaliśmy w domu, i w rezultacie powstawała poniższa lista najczęstszych złych nawyków, które łączą się w jakiś sposób z brodą.

Wyciągniemy na światło dzienne kilka przywar, ale i od razu pokażemy ci, jak z nimi walczyć. Brodacze brodaczom!

Dzikość brody

Fajny koleś, ale broda jak u Antoniego Kosiby, pejsy wchodzą do uszu, a reszta przypomina bocianie gniazdo. Po prostu dał rosnąć i przez rok niczego nie dotykał. Bijemy brawo niezłomnej woli, kłaniamy się przed żelazną cierpliwością, jednocześnie widzimy ten zmarnowany potencjał i to, co dałoby się wyciosać z tych bezwładnych krzaczorów. Nie zrozum nas źle, jako posiadacze kozich bródek wręcz zazdrościmy tego megawzrostu, wszyscy kochamy Znachora, więc spokojnie możesz wracać leczyć ludzi po wioskach. Twoja broda, twoja sprawa.

Antidotum:
Pamiętaj jednak, że wystarczy jedna wizyta u barbera. Do zmiany w zupełnie innego człowieka nie potrzebujesz niczego więcej. Najgorsza robota za tobą, teraz wystarczy cieszyć się owocami swojej cierpliwości. Pozwól golibrodzie poczarować trochę brzytwą i maszynką. Długości ruszać nie musi, wystarczy że tylko wyrówna. Na zewnątrz wyjdziesz jako przewodnik watahy, samiec alfa. Albo weź w domu shavettę, ogarnij kontury na policzkach i szyi oraz lekko wyrównaj brodę prostownicą Beard Straightener. Dopieść kształt woskiem lub balsamem i ruszaj na polowanie.

Zlozvyky vousáčů titulní fotka

Mięcie brody w tylu mędrca

Oglądałeś Kill Billa? A pamiętasz scenę z Pai Meiem? Jak zawsze brał końcówkę swojej brody i wymachiwał nią ostrzegawczo? To ekstremum. Większość z nas zadowala się mięciem brody a la mędrzec. Miewa to różną formę – od delikatnego pociągania dwoma palcami uniesionej brody w stylu greckich filozofów, aż po pełne zadumy unoszenie koło ust pod sam nos, zakończone pewnym siebie chwytem całości brody. Broda to nie włosy twojej młodej, żeby ją tak ciągnąć. Poza tym, wiecznym gmeraniem brudzisz zarost, targasz go i niszczysz. A większość facetów bardziej przypomina przy tym małpę, niż Sokratesa.

Antidotum:
Jeśli nie chcesz tego robić, to po prostu nie rób. Ale jeśli ci to pasuje, spróbuj zrobić z tego gest podobnie kultowy, jak wymieniony wyżej mistrz kung-fu. Może to okazać się cudowną bronią w dowolnej debacie na poziomie. Albo biletem do galerii chały. Finał zależy tylko od ciebie.

Łupież

Siedzisz na piwku, zaczyna swędzieć cię szczęka, więc podświadomie grzebiesz w brodzie. A jeśli masz na sobie ciemną koszulkę, możesz od razu iść ją wytrzepać. Naturalną cechą większości bród, zwłaszcza u nowicjuszy, jest sypiący się śnieg. Na skórze brody tworzy się bowiem warstwa wyschniętych komórek, które chowają się we włosach i czekają na idealny moment na zepsucie ci wieczoru. Jedno wstrząśnięcie i już jesteś zmieszany, bo sypie się z ciebie jak z konfetti.

Antidotum:
W tym przypadku jest na szczęście easy. Ponieważ wzrost brody to dla skóry ciężkie zadanie, musisz ją w tym trochę wesprzeć. Uzupełniać składniki odżywcze, nawadniać, dbać o nią. Bez obaw, taka regularna konserwacja to nie czarna magia. Podstawą jest szczotka, która wytrząsa łupież z brody i masuje skórę. A potem musisz już tylko wybrać, czy będziesz smarować olejkiem do brody, balsamem czy uzależniającym Jelly z ekstra kulkami pełnymi witaminy E.

Beard jelly titulní fotka

Rzadki zarost

Są brodacze, których natura obdarzyła genetyką wikinga, jak ArcadeBulls, posiadający brodę gęstszą niż Puszcza Białowieska. Jesteśmy też my, posiadacze typowych pokosów. Jeśli Bogowie dali ci w wianie imponującą brodę, ciesz się swoim darem jak dziecko. Ale jeśli nie, będziesz musiał podjąć jakąś decyzję. Nie patrzeć to w lewo, to w prawo, tylko z dumą nosić to, co dał los, albo posłuchać swojego otoczenia i poświęcić swoje niezbyt bujne „coś” dla utrzymania poprawnych stosunków z najbliższymi.

Antidotum:
Cokolwiek zdecydujesz, cała paczka Angry Beards jest z tobą. Zrobimy maksimum, żeby pomóc ci stworzyć z „małego co nieco” prawdziwie „duże coś”, podobnie jak udało się Flokiemu z Wikingów. A jeśli nie zadziałają Beard Doping, Roller ani Beardroids, wciąż możesz ukontentować się krótszym zarostem w stylu łamaczy damskich serc: Jamesa Franca czy Matthew McConaugheya. W razie czego pomożemy ci też na luzie dopieścić regularny shaving ritual. Wieczory z sexy shavettą i najwyższej jakości balsamem po goleniu też potrafią być fajne, więc nie masz się czym martwić – bierz życie, jakim jest. Bo przecież część naszej duszy wciąż tęskni za prawdziwym rytuałem golenia.

 

Kręcenie wąsa

Ten jest śmieszny. Pewnie nie potwierdzisz, ale musowo masz takiego kumpla, ewentualnie oglądałeś Herculesa Poirot. Gdy nie przycinasz wąsa, szybko dojdziesz do momentu, w którym musisz wąsisku ogarniać kształt, żeby nie właził do gęby i żebyś nie musiał go wypychać na boki jęzorem. I potem często widzisz takiego typa, jak nieustannie szarpie palcami wąsa i skręca jego końcówkę w kształt, za który nie musiałby się wstydzić nawet generał C.K. armii. Żeby mieć wąsa, trzeba mieć jaja, bo mnóstwo facetów wygląda z nim jak świry albo pedzie. Ale jak już się uda, to na świecie pojawiają się takie legendy jak Tom Selleck, Ron Swanson czy sam Freddie.

Antidotum:
Dopieszczanie kształtu wąsa to wyższa szkoła jazdy. Goście preferujący rozwiązania praktyczne regularnie go podcinają, i tylko zatwardziali maniacy są w stanie wyhodować pod nosem prawdziwy wypas. Żebyś nie musiał siłować się z wąsem cały boży dzień, możesz wybrać z dwóch opcji. Po prysznicu wziąć suszarkę i jeszcze mokry zarost uformować grzebieniem w jakiś wygodny kształt, albo po prostu sięgnąć po wosk do wąsów. Nasz wosk do stylizacji brody jest specjalnie miększy, więc choć poskromi każdą brodę, z wąsem sobie nie poradzi.

Meszek z dupy

Każdy z nas przeżył w podstawówce ten okres, gdy wgapiał się w lustro, rozmyślając, czy to już ten czas. To twoja decyzja, mistrzu – jesteś już mężczyzną i nie musisz słuchać się innych. Ale ileż byśmy dali za możliwość przemówienia do rozumu swojemu nastoletniemu ja… Bo zgolenie pierwszego młodzieńczego zarostu pod nosem to początek niekończącego się maratonu golenia przez całe życie, więc fajnie jest nacieszyć się tym dzieciństwem gołowąsa jak najdłużej. Dojrzałość zarostu zawsze może jeszcze chwilkę poczekać.

Antidotum:
Gościu, jak już będziesz chciał zaczynać, to zaczynaj. Poproś starego, żeby ci pokazał, jak operuje się żyletką i pomógł stać się mężczyzną. Możemy ci polecić naszą ultradokładną shavettę Garrigue, ale to dopiero, gdy twoja ręka nabierze trochę pewności. Uważaj tylko, żebyś tego meszku nie hodował zbyt długo i kumple nie dali ci ksywy Wąsik albo jeszcze gorszej.

Nieskończona szarpanina

Znają to wszyscy, którzy harują przy kompach albo pracują za kółkiem. Jedna ręka na myszy albo kierownicy, a druga non stop międli brodę. Gdy natrafi na włos, który wystaje, jest bardziej ostry albo sprawia jakikolwiek inny problem, to szarpie bez czekania na cokolwiek! Potem już tylko szybki rzut okiem z bliska na tego dziada (ucięty podczas golenia czy się rozdwoił?) i znalezienie mu jakiegoś miejsca wiecznego spoczynku. A że nie spoczywa tam najczęściej sam, cóż…

Antidotum:
Na to za wiele ci nie poradzimy. Można po prostu zabronić sobie szarpania brody, ale potrzebna będzie Żelazowa Wola. Albo praca, w której obie ręce są tak zajęte, że szarpanie nawet nie przejdzie ci przez myśl. Pomóc mogłoby też stare dobre rozrzucanie gnoju na farmie. Jeżeli rozbrykana broda nie daje ci spać, spróbuj ustawić ją do pionu Beard Straightenerem. A jeśli wkurzają cię rozdwojone albo wykrzywione dziwolągi, to pamiętaj, jak ważne jest odżywianie i nawadnianie i wypróbuj na przykład odżywkę.

Ogolenie się

Przez ostatnie miesiące byłeś Rumcajsem, panem brodaczem, drwalem z krwi i kości. Aż tu nagle mały diabełek na twoim ramieniu podszepnął ci w łazience ciekawy pomysł. Ogolić się. Że to będzie odlot, że pozostałym opadną na ten widok szczęki, że to będzie super zmiana. I co? Wyłazisz z łazienki goły jak niemowlak, młoda składa papiery rozwodowe a ciebie czeka teraz wielomiesięczny wzrost. Nie będziemy cię dodatkowo linczować, bo raczej zawsze staraliśmy się nad taką głupotą litować.

Antidotum:
Silna wolna, stary. Zawsze będziemy cię wspierać w twoich staraniach, a jeśli ugryzie cię jakiś diabeł, po prostu napisz do nas. Już my ci od razu przypomnimy, ile zalet ma stara dobra broda. Jednocześnie zupełne ogolenie się często wynika z jakiegoś fakapu przy dbaniu o brodę. Cięcie maszynką, którego nie da się już naprawić i cała duma leci na podłogę. Więc uważaj, jak coś zawsze lepszy jest barber niż jakieś domowe eksperymenty.

Zgadliśmy jedną z rzeczy, którą i ty wkurzasz swoje otoczenie? A może masz jakiś zupełnie inny zły nawyk, który powinien się tu pojawić? Pisz na Fejsie albo Insta, chętnie podyskutujemy!

Beard jelly titulní fotka